Trwa przetwarzanie danych
Sklep Pewex

Pewex

Szukaj


 

Znalazłem 420 takich eksponatów
Kultowe autobusy PRL-u – w czym tkwił ich urok? – Dziś nie dojedziemy nimi do pracy, do lekarza czy do szkoły. Odrestaurowanymi modelami możemy przejechać się jedynie w większych miastach, takich jak Poznań, Kraków, Warszawa. Niektóre modele można zobaczyć w muzeach lub na wystawach zabytkowych pojazdów. Mowa oczywiście o kultowych autobusach, które przed laty przemieszczały się po polskich drogach.

Ogórek
Z powodu swojego wyglądu zwany był potocznie „ogórkiem”. Jelcz 043 - bo o nim mowa, to najpopularniejszy autobus czasów PRL-u. Produkowany był na licencji Skody w latach 1959- 1986 przez firmę Jelcz. Ogórków było więcej, bowiem na bazie ,,J43” powstały modele miejskie: Jelcz 272 MEX, Jelcz AP- 02, Jelcz 021, a także autobusy turystyczne. Na bazie najbardziej znanego ogórka powstał także Jelcz 044, który choć wyglądał podobnie, miał całkowicie zmieniony układ napędowy. 
Można powiedzieć, że Jelcze zmotoryzowały komunikację publiczną. Pasażerowie twierdzili, że najlepszym miejscem do podróży były przednie siedzenia. Dlaczego? Na pewno nie z powodów wygody, czy dobrego punktu do obserwacji. Chodziło o umiejscowienia silnika właśnie z przodu pojazdu. Wrażenia z takiej jazdy były bezcenne.
Niektórzy wspominają, że potoczna nazwa ,,ogórek” powstała nie tylko ze względu na kształty autobusu, lecz także z powodu… zapachu kiszonych ogórków pochodzącego z wnętrza ,,J43’’. 
W tamtych czasach nie myślało się o komforcie podróżowania, najważniejsze było to, że autobus przyjechał na przystanek. W ogórku miejsc siedzących było bodajże pięćdziesiąt jeden, a czasem zmieścił on ponad stu pasażerów! Dziś to jest nie do pomyślenia. Jeśli chodzi o Jelcze, to w Polsce zachowały się cztery modele Jelcza 272 MEX, jednym z nich można przejechać się w Lublinie, a drugim w Krakowie. 

San H100
Kiedy Jelcze rozwijały transport miejski, podróże międzymiastowe zapewniał kolejny polski autobus – San H100. Wytwarzany był przez Sanocką Fabrykę Autobusów w latach 1967- 1974. Był następcą modeli San H01, San H25 i San H27. 
Produkowano go w dwóch wersjach: międzymiastowej H100A oraz miejskiej H100B. Fabrykę opuściło łącznie 23 700 autobusów, jednak większą część z nich stanowił model H100A. 
San H100 posiadał solidną ramę nośną konstrukcji stalowej nitowanej. Był pierwszym, w pełni udanym typem autobusu produkowanym w Sanoku. Model miejski posiadał 19 miejsc siedzących, natomiast autobus międzymiastowy – 33 miejsca. Do celów muzealnych zachowano aż siedem Sanów H100. Można je obejrzeć między innymi w Warszawie, Bydgoszczy i Szczecinie. 
Autosan H9
Autosan H9 to również jedna z najpopularniejszych serii autobusów z czasów PRL-u. Pierwszy seryjny model tego pojazdu zjechał z linii produkcyjnej w 1974 roku i był następcą autobusu San H100, wytwarzanego również w Sanoku. 
W 1967 roku, po nawiązaniu współpracy z jugosłowiańską firmą powstał pierwszy prototyp Autosana – Sanos A9. Kolejnym był Sanok 09, jednakże po przeprowadzeniu testów, ostatecznie zdecydowano się na produkcję Autosana H9. Podczas, gdy w Jelczu  uruchomiono produkcję na zagranicznej licencji (Berliet) , w Sanoku postawiono na polską motoryzację. 
Najpopularniejszymi wersjami tego autobusu był Autosan H03 (miejski), którego modele w skali 1:72 można zobaczyć na zdjęciach, a także Autosan H15 (międzymiastowy). W obu wersjach montowano 5- biegową manualną skrzynię biegów, autobusy różniły się jedynie wyposażeniem wnętrza. Standardowym wyposażeniem wersji turystycznej były fotele lotnicze, które zapewniały większy komfort podczas podróży. Autosan H09 posiadał 36 miejsc siedzących oraz 10 stojących, jednak jak na czasy PRL-u przystało, zazwyczaj przewoził on o wiele więcej pasażerów. 

Ikarus 
Kiedy okazało się, że wspomniany już wcześniej autobus Jelcz Berliet nie do końca spełnił oczekiwania polskiej motoryzacji, zdecydowano się na zakup pojazdów z Węgier. W 1974 roku do Katowic sprowadzono 15 egzemplarzy Ikarusa 280, a także partię Ikarusa 260, który eksploatowany był również w Katowicach , ale także w Warszawie i Częstochowie.  W kolejnych latach do Polski ponownie dostarczano partie tych autobusów. 
Ikarus 280 posiadał 35 miejsc siedzących i aż 140 miejsc stojących. Co ciekawe, ten model był najdłużej eksploatowanym pojazdem w stolicy, dlatego też stał się jednym z jej symboli. Kursował nieprzerwalnie od 14 grudnia 1978 roku do 29 listopada 2013 roku. Można śmiało stwierdzić, ze Ikarus był królem polskiego transportu miejskiego. 
Niezwykła sesja zdjęciowa i wspomnienia wróciły
Wspomniane wyżej autobusy, to tylko część historii polskiej motoryzacji pochodzącej z okresu PRL-u. Na ulicach można było zobaczyć także słynnego Zis- 155, niemieckiego Bussinga D2U, czy czechosłowacką Skodę Karosa. 
Te i inne pojazdy możecie zobaczyć na zdjęciach. Nie są to oczywiście prawdziwe autobusy, ale modele w skali 1:72 z kolekcji „Kultowe Autobusy PRL-u”.  
Sesja zdjęciowa odbyła się na ulicach współczesnej Warszawy, więc można zobaczyć, jak kultowe pojazdy wyglądałyby w teraźniejszości. Metalowe modele autobusów sfotografowano w taki sposób,

Kultowe autobusy PRL-u – w czym tkwił ich urok?

Dziś nie dojedziemy nimi do pracy, do lekarza czy do szkoły. Odrestaurowanymi modelami możemy przejechać się jedynie w większych miastach, takich jak Poznań, Kraków, Warszawa. Niektóre modele można zobaczyć w muzeach lub na wystawach zabytkowych pojazdów. Mowa oczywiście o kultowych autobusach, które przed laty przemieszczały się po polskich drogach.

Ogórek
Z powodu swojego wyglądu zwany był potocznie „ogórkiem”. Jelcz 043 - bo o nim mowa, to najpopularniejszy autobus czasów PRL-u. Produkowany był na licencji Skody w latach 1959- 1986 przez firmę Jelcz. Ogórków było więcej, bowiem na bazie ,,J43” powstały modele miejskie: Jelcz 272 MEX, Jelcz AP- 02, Jelcz 021, a także autobusy turystyczne. Na bazie najbardziej znanego ogórka powstał także Jelcz 044, który choć wyglądał podobnie, miał całkowicie zmieniony układ napędowy.
Można powiedzieć, że Jelcze zmotoryzowały komunikację publiczną. Pasażerowie twierdzili, że najlepszym miejscem do podróży były przednie siedzenia. Dlaczego? Na pewno nie z powodów wygody, czy dobrego punktu do obserwacji. Chodziło o umiejscowienia silnika właśnie z przodu pojazdu. Wrażenia z takiej jazdy były bezcenne.
Niektórzy wspominają, że potoczna nazwa ,,ogórek” powstała nie tylko ze względu na kształty autobusu, lecz także z powodu… zapachu kiszonych ogórków pochodzącego z wnętrza ,,J43’’.
W tamtych czasach nie myślało się o komforcie podróżowania, najważniejsze było to, że autobus przyjechał na przystanek. W ogórku miejsc siedzących było bodajże pięćdziesiąt jeden, a czasem zmieścił on ponad stu pasażerów! Dziś to jest nie do pomyślenia. Jeśli chodzi o Jelcze, to w Polsce zachowały się cztery modele Jelcza 272 MEX, jednym z nich można przejechać się w Lublinie, a drugim w Krakowie.

San H100
Kiedy Jelcze rozwijały transport miejski, podróże międzymiastowe zapewniał kolejny polski autobus – San H100. Wytwarzany był przez Sanocką Fabrykę Autobusów w latach 1967- 1974. Był następcą modeli San H01, San H25 i San H27.
Produkowano go w dwóch wersjach: międzymiastowej H100A oraz miejskiej H100B. Fabrykę opuściło łącznie 23 700 autobusów, jednak większą część z nich stanowił model H100A.
San H100 posiadał solidną ramę nośną konstrukcji stalowej nitowanej. Był pierwszym, w pełni udanym typem autobusu produkowanym w Sanoku. Model miejski posiadał 19 miejsc siedzących, natomiast autobus międzymiastowy – 33 miejsca. Do celów muzealnych zachowano aż siedem Sanów H100. Można je obejrzeć między innymi w Warszawie, Bydgoszczy i Szczecinie.
Autosan H9
Autosan H9 to również jedna z najpopularniejszych serii autobusów z czasów PRL-u. Pierwszy seryjny model tego pojazdu zjechał z linii produkcyjnej w 1974 roku i był następcą autobusu San H100, wytwarzanego również w Sanoku.
W 1967 roku, po nawiązaniu współpracy z jugosłowiańską firmą powstał pierwszy prototyp Autosana – Sanos A9. Kolejnym był Sanok 09, jednakże po przeprowadzeniu testów, ostatecznie zdecydowano się na produkcję Autosana H9. Podczas, gdy w Jelczu uruchomiono produkcję na zagranicznej licencji (Berliet) , w Sanoku postawiono na polską motoryzację.
Najpopularniejszymi wersjami tego autobusu był Autosan H03 (miejski), którego modele w skali 1:72 można zobaczyć na zdjęciach, a także Autosan H15 (międzymiastowy). W obu wersjach montowano 5- biegową manualną skrzynię biegów, autobusy różniły się jedynie wyposażeniem wnętrza. Standardowym wyposażeniem wersji turystycznej były fotele lotnicze, które zapewniały większy komfort podczas podróży. Autosan H09 posiadał 36 miejsc siedzących oraz 10 stojących, jednak jak na czasy PRL-u przystało, zazwyczaj przewoził on o wiele więcej pasażerów.

Ikarus
Kiedy okazało się, że wspomniany już wcześniej autobus Jelcz Berliet nie do końca spełnił oczekiwania polskiej motoryzacji, zdecydowano się na zakup pojazdów z Węgier. W 1974 roku do Katowic sprowadzono 15 egzemplarzy Ikarusa 280, a także partię Ikarusa 260, który eksploatowany był również w Katowicach , ale także w Warszawie i Częstochowie. W kolejnych latach do Polski ponownie dostarczano partie tych autobusów.
Ikarus 280 posiadał 35 miejsc siedzących i aż 140 miejsc stojących. Co ciekawe, ten model był najdłużej eksploatowanym pojazdem w stolicy, dlatego też stał się jednym z jej symboli. Kursował nieprzerwalnie od 14 grudnia 1978 roku do 29 listopada 2013 roku. Można śmiało stwierdzić, ze Ikarus był królem polskiego transportu miejskiego.
Niezwykła sesja zdjęciowa i wspomnienia wróciły
Wspomniane wyżej autobusy, to tylko część historii polskiej motoryzacji pochodzącej z okresu PRL-u. Na ulicach można było zobaczyć także słynnego Zis- 155, niemieckiego Bussinga D2U, czy czechosłowacką Skodę Karosa.
Te i inne pojazdy możecie zobaczyć na zdjęciach. Nie są to oczywiście prawdziwe autobusy, ale modele w skali 1:72 z kolekcji „Kultowe Autobusy PRL-u”.
Sesja zdjęciowa odbyła się na ulicach współczesnej Warszawy, więc można zobaczyć, jak kultowe pojazdy wyglądałyby w teraźniejszości. Metalowe modele autobusów sfotografowano w taki sposób,

Małpka fiki miki – Moja ulubiona zabawka z odpustu, zaraz po dibełku co język wystawiał :D

Małpka fiki miki

Moja ulubiona zabawka z odpustu, zaraz po dibełku co język wystawiał :D

Przepisy BHP i gaszenie papierosów – Zgasić tak, ale później znowu można odpalić. Przepisy są po to, żeby je łamać, pod warunkiem, żeby nie dać się złapać.

Przepisy BHP i gaszenie papierosów

Zgasić tak, ale później znowu można odpalić. Przepisy są po to, żeby je łamać, pod warunkiem, żeby nie dać się złapać.

Edyta Wojtczak i Jan Suzin – 65 lata temu TELEWIZJA POLSKA rozpoczęła regularne nadawanie programu telewizyjnego. Do prac nad polską telewizją przystąpiono w 1947 roku. W 1952 przy ul. Ratuszowej 11 w Warszawie powstało doświadczalne studio i powołano zespół programu telewizji. Pierwszy program został wyemitowany 25 października 1952 roku o godz. 19:00 w przeddzień wyborów do Sejmu. Nadano wówczas 30-minutowy program artystyczny, który był odbierany na 24 odbiornikach "Leningrad" rozmieszczonych w robotniczych klubach i świetlicach. 23 stycznia 1953 roku zainicjowano regularną emisję programu polskiej telewizji - pół godziny raz na tydzień. Program ukazywał się pod szyldem "Telewizja Warszawa". Po roku uruchomiono Doświadczalny Ośrodek Telewizyjny z własnym zespołem dziennikarskim w budynku przy Placu Powstańców Warszawy 7, specjalnie na potrzeby telewizji odbudowany i powiększony. Dziś nadawane są stamtąd "Wiadomości" i TVP Info.
Na zdjęciu najpopularniejsze osoby dawnej Telewizji Polskiej, para spikerska: Edyta Wojtczak i Jan Suzin.

Edyta Wojtczak i Jan Suzin

65 lata temu TELEWIZJA POLSKA rozpoczęła regularne nadawanie programu telewizyjnego. Do prac nad polską telewizją przystąpiono w 1947 roku. W 1952 przy ul. Ratuszowej 11 w Warszawie powstało doświadczalne studio i powołano zespół programu telewizji. Pierwszy program został wyemitowany 25 października 1952 roku o godz. 19:00 w przeddzień wyborów do Sejmu. Nadano wówczas 30-minutowy program artystyczny, który był odbierany na 24 odbiornikach "Leningrad" rozmieszczonych w robotniczych klubach i świetlicach. 23 stycznia 1953 roku zainicjowano regularną emisję programu polskiej telewizji - pół godziny raz na tydzień. Program ukazywał się pod szyldem "Telewizja Warszawa". Po roku uruchomiono Doświadczalny Ośrodek Telewizyjny z własnym zespołem dziennikarskim w budynku przy Placu Powstańców Warszawy 7, specjalnie na potrzeby telewizji odbudowany i powiększony. Dziś nadawane są stamtąd "Wiadomości" i TVP Info.
Na zdjęciu najpopularniejsze osoby dawnej Telewizji Polskiej, para spikerska: Edyta Wojtczak i Jan Suzin.

'Wojna domowa' ma już 52 lata – 52 lat temu Telewizja Polska rozpoczęła emisję serialu komediowego "WOJNA DOMOWA" w reżyserii Jerzego Gruzy. To jeden z najbardziej lubianych polskich seriali telewizyjnych. Powstał na kanwie felietonów Miry Michałowskiej publikowanych w tygodniku „Przekrój”. W czołówce autorka scenariusza występuje pod nazwiskiem Maria Zientarowa. Serial opowiada o życiu 16-letniego Pawła i 15-letniej Anuli, mających problemy typowe dla ówczesnych nastolatków. Łączy elementy realistyczne z surrealistycznymi „scenkami kartonowymi”, których umowna estetyka jest zbliżona do Kabaretu Starszych Panów. Znany aktor Tadeusz Janczar - ojciec Krzysztofa Janczara, filmowego Pawła, wiedział o planach syna zagrania w serialu i nie chcąc, by poszedł w jego aktorskie ślady, poprosił reżysera by go nie angażował. Ponieważ Jerzy Gruza nie znał młodego Janczara osobiście, przyszły Paweł przedstawił mu się jako Krzysztof Musiał (nosił wówczas nazwisko po matce), co okazało się skutecznym fortelem. W głównych rolach wystąpili: Irena Kwiatkowska i Kazimierz Rudzki jako Jankowscy, Alina Janowska i Andrzej Szczepkowski jako Kamińscy oraz Elżbieta Góralczyk jako Anula i Jarema Stępowski jako pytający o suchy chleb dla konia. Gościnnie w serialu zagrali: Magdalena Zawadzka, Wojciech Siemion, Wiesław Michnikowski, Wanda Łuczycka, Mieczysław Czechowicz, Bogumił Kobiela, Jacek Fedorowicz, Hanka Bielicka, Józef Nowak, Wacław Kowalski, Edward Dziewoński. Muzykę do filmu skomponował Jerzy Matuszkiewicz, a pochodzące z niego piosenki: Nie bądź taki szybki Bill, Wszystko dla mamy, Oni mają teraz życie, Tylko wróć (Tak mi źle..) stały się przebojami.

'Wojna domowa' ma już 52 lata

52 lat temu Telewizja Polska rozpoczęła emisję serialu komediowego "WOJNA DOMOWA" w reżyserii Jerzego Gruzy. To jeden z najbardziej lubianych polskich seriali telewizyjnych. Powstał na kanwie felietonów Miry Michałowskiej publikowanych w tygodniku „Przekrój”. W czołówce autorka scenariusza występuje pod nazwiskiem Maria Zientarowa. Serial opowiada o życiu 16-letniego Pawła i 15-letniej Anuli, mających problemy typowe dla ówczesnych nastolatków. Łączy elementy realistyczne z surrealistycznymi „scenkami kartonowymi”, których umowna estetyka jest zbliżona do Kabaretu Starszych Panów. Znany aktor Tadeusz Janczar - ojciec Krzysztofa Janczara, filmowego Pawła, wiedział o planach syna zagrania w serialu i nie chcąc, by poszedł w jego aktorskie ślady, poprosił reżysera by go nie angażował. Ponieważ Jerzy Gruza nie znał młodego Janczara osobiście, przyszły Paweł przedstawił mu się jako Krzysztof Musiał (nosił wówczas nazwisko po matce), co okazało się skutecznym fortelem. W głównych rolach wystąpili: Irena Kwiatkowska i Kazimierz Rudzki jako Jankowscy, Alina Janowska i Andrzej Szczepkowski jako Kamińscy oraz Elżbieta Góralczyk jako Anula i Jarema Stępowski jako pytający o suchy chleb dla konia. Gościnnie w serialu zagrali: Magdalena Zawadzka, Wojciech Siemion, Wiesław Michnikowski, Wanda Łuczycka, Mieczysław Czechowicz, Bogumił Kobiela, Jacek Fedorowicz, Hanka Bielicka, Józef Nowak, Wacław Kowalski, Edward Dziewoński. Muzykę do filmu skomponował Jerzy Matuszkiewicz, a pochodzące z niego piosenki: Nie bądź taki szybki Bill, Wszystko dla mamy, Oni mają teraz życie, Tylko wróć (Tak mi źle..) stały się przebojami.

Spotkanie po latach – Steve Guttenberg i Michael Winslow odgrywający główne role w serii Akademia Policyjna

Spotkanie po latach

Steve Guttenberg i Michael Winslow odgrywający główne role w serii Akademia Policyjna

Universe - Tacy byliśmy 1988 rok

Znowu noc
Przez palce leci czas
Zimny koc
Papieros dawno zgasł
I wiem, że los nie wart nawet grosza
Więc czekam po blady świt
Na tych kilka słów
Weź się w garść, wytrzyj łzy

Dobrze wiem
Od wczoraj ze mnie drwi
Ten twój men
Jest tak głupi jak ty
Mówiłaś co dzień, że kochasz, słowa
Rzucane jak pył na wiatr
Po co wściekłe łzy
Lepiej wrócić na start

Ref. Tacy byliśmy jeszcze wczoraj
Wystarczał mały gest, wystarczał gest
(Tacy sami jeszcze wczoraj)
I wszystko miało sens
Tacy byliśmy jeszcze wczoraj
A dzisiaj tak jak sen skończyło się
(Tacy sami jeszcze wczoraj)
I gdzie to wszystko jest

Ostry klin
Nie może wprawić w trans
Kilka win
Nie powiększy mych szans
Już wiem, że mogę dziś tylko czekać
Aż zniknie mi z oczu cień
Może jeszcze dziś
Przyjdzie ten dobry dzień

Znowu noc
Przez palce leci czas
I wiem, że los nie wart nawet grosza
Więc czekam po blady świt
Na tych kilka słów
Weź się w garść, wytrzyj łzy.

Rodzinne walentowanie – A tak drogie dziatki, lata temu nocowaliśmy po imprezach rodzinnych i nikomu warunki nie przeszkadzały

Rodzinne walentowanie

A tak drogie dziatki, lata temu nocowaliśmy po imprezach rodzinnych i nikomu warunki nie przeszkadzały

Nic nie trwa wiecznie – Słynny aktor, Arnold Schwarzenegger, dodał zdjęcie, na którym widnieje on sam śpiący pod własnym pomnikiem z brązu. Jeszcze smutniejszego akcentu nadają jego słowa, którymi podpisał zdjęcie: "Jak czasy się zmieniły". Nie odnoszą się one jedynie do jego wieku i utraty wspaniałej sylwetki. Gdy był gubernatorem stanu Kalifornia podarował jednemu z hoteli swoją statuę, a jego obsługa w geście wdzięczności i uznania zapewniła go, że jeśli będzie potrzebował kiedykolwiek noclegu, zawsze jeden pokój będą mieli zarezerwowany dla niego. Arnold po ustąpieniu ze stanowiska gubernatora udał się do tego samego hotelu, lecz administracja nie dotrzymała obietnicy i żądała od niego zapłaty, tłumacząc się dużym zapotrzebowaniem na pokoje.

W zaistniałej sytuacji Arnold przyniósł śpiwór pod pomnik i wyjaśnił co chce w ten sposób przekazać: "kiedy zajmowałem ważne stanowisko zawsze mi schlebiano, natomiast gdy je straciłem, zapomnieli o mnie i nie dotrzymali danego słowa. Nigdy nie polegajcie na swojej pozycji lub pieniądzach, ani na sile, ani na inteligencji, to przeminie. Nic nie trwa wiecznie".

Nic nie trwa wiecznie

Słynny aktor, Arnold Schwarzenegger, dodał zdjęcie, na którym widnieje on sam śpiący pod własnym pomnikiem z brązu. Jeszcze smutniejszego akcentu nadają jego słowa, którymi podpisał zdjęcie: "Jak czasy się zmieniły". Nie odnoszą się one jedynie do jego wieku i utraty wspaniałej sylwetki. Gdy był gubernatorem stanu Kalifornia podarował jednemu z hoteli swoją statuę, a jego obsługa w geście wdzięczności i uznania zapewniła go, że jeśli będzie potrzebował kiedykolwiek noclegu, zawsze jeden pokój będą mieli zarezerwowany dla niego. Arnold po ustąpieniu ze stanowiska gubernatora udał się do tego samego hotelu, lecz administracja nie dotrzymała obietnicy i żądała od niego zapłaty, tłumacząc się dużym zapotrzebowaniem na pokoje.

W zaistniałej sytuacji Arnold przyniósł śpiwór pod pomnik i wyjaśnił co chce w ten sposób przekazać: "kiedy zajmowałem ważne stanowisko zawsze mi schlebiano, natomiast gdy je straciłem, zapomnieli o mnie i nie dotrzymali danego słowa. Nigdy nie polegajcie na swojej pozycji lub pieniądzach, ani na sile, ani na inteligencji, to przeminie. Nic nie trwa wiecznie".